Francuski pisarz i japońska historia? To nietypowe połączenie można odkryć w opowieści „Nagasaki” autorstwa Érica Faye’a. Jednak nie jest to typowa proza dla miłośników kultury kraju kwitnącej wiśni. To coś znacznie więcej.

Éric Faye stawia przed czytelnikiem wiele pytań w niemalże idealnie skondensowanej powieści. Być może każdy z nas żyje w symbiozie z kimś lub czymś nie zdając sobie nawet z tego sprawy? Wydaje nam się przecież, że potrafimy zawładnąć każdym aspektem naszej egzystencji. Co jednak jeśli któraś cząstka zostanie naruszona, a my nie będziemy tego świadomi? Czy po odkryciu prawdy będziemy potrafili normalnie funkcjonować? Czy nie będzie to miało wpływu na nasze postrzeganie otaczającego nas świata? Autor nie daje nam konkretnych odpowiedzi. Jedynie skłania nas do przemyśleń i to uważam za jeden z największych atutów tego utworu. Dodatkowo specyficzny styl pisarza sprawdził się doskonale w tym utworze, czego dowodem jest prestiżowa nagroda – Grand Prix Akademii Francuskiej. Każde zdanie zdaje się być w odpowiednich proporcjach. Nie ma tu zbędnych słów czy wnikliwych opisów. Co prawda znajdziemy w niej wiele niedopowiedzeń i niedokończonych wątków, ale dzięki temu można pokusić się o stwierdzenie, że jest to opowieść na swój sposób wyjątkowa. Warto również wspomnieć, że historia, którą nakreślił francuski pisarz, jest oparta na autentycznych zdarzeniach z 2008 roku. Zostały one opisane przez kilka japońskich dzienników.
Być może melancholijny klimat i wysmakowany styl autora nie przypadnie każdemu czytelnikowi do gustu. Niektórzy z pewnością stwierdzą, że jest tu zbyt wiele niezapełnionych luk i niewyjaśnionych faktów. Osobiście uważam, iż jest to powieść rzeczywiście inna, lecz dzięki temu naprawdę wartościowa.