wtorek, 22 listopada 2011

"Świadek" - Balla

Zdarzają się powieści, które nami wstrząsają. Pozostawiają nas w kawałkach nie troszcząc się o to, czy będziemy w stanie poradzić sobie z tym, co w nas zakorzenią. Właśnie do takich utworów należy zbiór opowiadań pt. „Świadek” autorstwa słowackiego poety Vladímira Balli. To okrutne i bezkompromisowe zderzenie wyobrażeń czytelnika z rzeczywistością poniekąd kreowaną przez samego twórcę. Po lekturze, jego zamierzenia wydają się oczywiste – za wszelką cenę skłonić do refleksji odkrywających mroczne przestrzenie literackie.

Mistrzostwo. Właśnie takim słowem należy określić to, w jaki sposób artysta odnosi się do swojego dzieła. Droga przez jego opowiadania była dla mnie bardzo mocnym bodźcem do refleksji. Nie oczekujmy pięknych historii o miłości z happy endem, bo gorzko się rozczarujemy. Decydując się na przeprawę ze „Świadkiem” poddajemy próbie samych siebie, a przede wszystkim nasze wyobrażenie o świecie. Poznamy perypetie ludzi innych, a jednocześnie bardzo do nas podobnych. Odkryjemy absurdalne sytuacje, pełne czarnego humoru i sarkazmu, które pozostawią w nas niesmak. Ale szczerze przyznam – właśnie to jest najpiękniejsze i najbardziej wartościowe w tym zbiorze.

Egzystencjonalizm to fala, na której unoszą się niemalże wszystkie opowiadania. Przemijanie, śmierć, obojętność, „dziwność”. Kurtuazyjność życia przebija się na każdej stronie. Wyraźne są wpływy takich autorów jak Franz Kafka. Oryginalna budowa zdań wprawia w zakłopotanie. Nie można ani na chwilę pozwolić myślom uciec, bo w przeciągu zaledwie kilku linijek cała historia może diametralnie ulec zmianie. Po chwili rzeczywistość przeistacza się w surrealny świat, z którego nie znajdziemy ucieczki.

Jego proza porusza również tematy związane z przeszłością, rodziną, naszymi błędami. Pokazuje nam bezlitosne społeczeństwo. Nie daje nam gotowych rozwiązać na problemy świata, ale uświadamia, jak wiele istnieje rzeczy, które tylko z pozoru wydają się być bez skazy.
„A ty już nie masz wątpliwości, że ten problematyczny żywot, który wiodłeś dotychczas źle, i nadal wiedziesz – a on traktuje ciebie podobnie – żyłeś i nadal żyjesz na cudzy rachunek, spełniając w ten sposób czyjeś tajemnicze zamiary.”
Szczególnie przypadła mi do gustu słowiańskość utworów. Nie są to opowiastki na poprawę humoru, ale ciężkie przeżycia, które mogą wiele wnieść w nasze istnienie. Wystarczy jeden utwór, by mieć problemy ze snem. Być może nie każdy o tym marzy, ale z pewnością nie jest to nic negatywnego, a wręcz przeciwnie. Po lekturze poczułam, że wiele z opowiadań na długi czas pozostanie w mojej podświadomości. Odcisnęły one na mnie piętno, które być może kiedyś przed czymś mnie uchroni. Taką właśnie rolę literatury chciałabym widzieć w moim malutkim istnieniu.

Gorąco zachęcam do sięgnięcia po zbiór opowiadań „Świadek” autorstwa Balli. Nie musimy całej zawartości „połykać” w ciągu kilku dni, ale powoli dozować i odczuć skutki prawdziwej i pięknej twórczości. Szczególnie polecam zwolennikom czarnego humoru, którego specyfika sięga głęboko w naszą podświadomość.

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Biuro Literackie.


3 komentarze:

  1. nie lubię historii o miłości z happy endem i chociaż po opowiadania nie sięgam za często, to te wydają mi się godne uwagi

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też nie byłam miłośniczką opowiadań, które kończyły się po zaledwie kilku stronach, ale "Świadek" zdecydowanie zmienił moje zdanie! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz czytam o tej książce, ale wydaje się całkiem interesująca:))

    OdpowiedzUsuń